W dobie tak szeroko rozwiniętego postępu technologicznego, trudno kłócić się i nie godzić ze zmianami, które dotyczą także motoryzacji. Nie dość, że dostępne technologie mają coraz bardziej zaawansowany poziom, podnosząc komfort oraz bezpieczeństwo korzystania z niektórych pojazdów, to mamy jeszcze coraz częściej do czynienia z alternatywami dla tradycyjnych modeli samochodów. Chodzi tu nie tylko o połączenie tzw. hybrydowe. Coraz większą popularnością na zachodzie Europy, zaczynają bowiem cieszyć się samochody elektryczne.

Kiedyś, traktowane w kategoriach tworów rodem z science fiction, dzisiaj coraz śmielej zyskują sobie sympatyków. A ich grono rośnie wprost proporcjonalnie do zainteresowania alternatywami dla tradycyjnie zasilanych paliwem pojazdów. Samochód elektryczny to dzisiaj nie tylko gwarancja troski o środowisko, to także prestiż i nowoczesność, co z kolei przyciąga uwagę i pieniądze coraz większej grupy ludzi. Są już nawet dedykowane targi jak Ekoflota, poświęcone samochodom elektrycznym.

Powstaje pytanie, czy rzeczywiście są to pojazdy, które możemy potraktować jako poważną alternatywę dla samochodów jeżdżących dzięki ropie czy benzynie? Na tym etapie, najprawdopodobniej nie. Wszystko wynika z faktu, że mamy tu do czynienia z naprawdę ogromnymi kosztami produkcji. Samo testowanie i patentowanie kolejnych technologicznych rozwiązań, także wiąże się z bajońskimi sumami. Nie mówiąc o cenach zakupu pojazdów, liczonych nierzadko w setkach tysięcy euro.

Trzeba mieć na uwadze, że przy takim dużym koszcie, będziemy musieli dosyć mocno się zastanowić. Nad tym, czy aby na pewno w polskich realiach będzie miejsce na taki przeskok, na przesiadkę do zaawansowanych technologicznie pojazdów z najwyższej półki. Warto podkreślić, że będzie to i tak następowało stopniowo na przestrzeni lat. Nie ma mowy o tym, by takie pojazdy zadomowiły się u nas. To raczej mrzonka. Wiadomo, za kilkadziesiąt lat wszystko może wyglądać zupełnie inaczej. Tymczasem jednak, podkreślmy, że mamy do czynienia z i tak już bardzo dynamicznymi zmianami, jeśli chodzi o pojazdy tradycyjne. Nie ma mowy o tym, żebyśmy taką przesiadkę zaobserwowali u siebie w kolejnych latach.

To proces, który będzie przebiegać bardzo wieloma małymi etapami. Nie ma mowy o tym, żebyśmy doczekali w najbliższym czasie latających pojazdów rodem z Jetsonów, a także nie ma mowy o tym, że elektryczne samochody upowszechnią się na naszych ulicach. Dużo wody jeszcze w Wiśle upłynie i sporo innych rzeczy będzie musiało się wydarzyć.

Wiadomo, postępu technologicznego nie da się zatrzymać. Jednak wszystkie testy i usprawnienia, które elektryczne samochody muszą jeszcze przejść by na dobre zadomowić się na ulicach, mogą być procesem zorientowanym na dziesiątki lat. Zanim więc wszystko faktycznie dojdzie do skutku, lepiej nie rozstawać się myślami z tradycyjnie funkcjonującymi pojazdami.